Drzewa iglaste delikatnie tańczyły na wietrze. Każde z nich szczyciło się innym odcieniem zieleni, dodając uroku tutejszemu lasowi, który widziany z góry stanowił piękny widok. W koronach drzew kryły się nowe odmiany ptaków, których Mia nie widziała nigdy wcześniej. ich śpiew koił stargane nerwy dziewczyny, chociaż słyszała je tylko przez chwilę. Krajobraz zupełnie nie budził grozy, jak ten widziany wcześniej. Wydawał się za to wyrwany z bajki. Zupełnie nie pasował do okropnych zdarzeń, które miały tu miejsce.
Po dotarciu do zamku Mia starała się oczyścić swój umysł. Emocji w jej głowie było jednak za dużo. Informacje, które usłyszała nie znalazły jeszcze swojego miejsca. Nie umiała ich poskładać w spójną i logiczną całość. Czerwonowłosa stała w dużym holu, w ogóle nie zwracając uwagi na bogate zdobienia. Jej uwagę przykuły jedynie czerwone dywany oraz obrazy olejne wiszące na ścianach, które przedstawiały ludzką zagładę. Zdominowanie ludzi, słabej rasy przez kościste,skrzydlate stworzenia. Wszystko utrzymywane było w ciemnych barwach. Spostrzeżenia dotyczące obrazu przerwał jednak głos mężczyzny.
- Chodź. - powiedział Leon, szarpiąc dziewczynę za nadgarstek. Zaprowadził ją na czwarte piętro zamku, gdzie wiało jedynie chłodem.
Tam znajdowało się dziesięć pokoi, każdy był ponumerowany. Mia zajęła ostatni, dziesiąty pokój. Leon zamknął jej ,,więzienie" złotą kartą z wygrawerowanym ,,L", a następnie zostawił ją samą sobie. Ściany były w okropnym stanie. Walił się z nich tynk, a w prawym górnym rogu sufitu znajdowała się pleśń. Łóżko było niewielkie, jednak leżąca na nim pościel była świeża i miała przyjemny, cytrusowy zapach. W pokoju znajdowała się jeszcze wentylacja oraz szafa. Mia jednak jej nie otworzyła. Zmęczona padła na łóżko i zasnęła, marząc aby był to tylko zły sen.
Parę godzin później drzwi od jej pokoju otworzyły się mechanicznie, z przeraźliwym piskiem. Nastolatka natychmiast zerwała się z łóżka, ale nic poza tym się nie wydarzyło. Rozejrzała się niepewnie po pomieszczeniu i dostrzegła otwartą szafę, a w niej ubrania na każdą porę roku. Niepewnie wstała z legowiska i zgarnęła bieliznę, biały podkoszulek a na to skórzaną kurtkę. Spodnie zachowała swoje. W pomieszczeniu znajdowały się także drugie drzwi, których Mia wcześniej nie zauważyła. Okazało się, że była to łazienka. Stamtąd wyszła już gotowa. Nabierając niebywałej siły psychicznej oraz chęci przetrwania, opuściła bezpieczne 4 ściany i szła wzdłuż korytarza. Nie traciła czujności. Gdy usłyszała szelest odrazu odwróciła się w stronę jego dźwięku. Jej oczom ukazał się wysoki brunet z zadziornym uśmiechem. Był on umysłoznawcą, o czym nikt nie wiedział. Była to jedna z najniebezpieczniejszych mocy. Gdy ktoś o nim pomyślał - mógł wiedzieć co. Wiedział kiedy ktoś kłamał lub mówił prawdę. Czuł co robi dana osoba oddalona od niego o pięćdziesiąt metrów.
Ich spojrzenia spotkały się, a głębia jego ciemnych oczu urzekła ją.
,,Kim on jest?Wróg czy przyjaciel? Ile tu jest? Ile wie?" - Usłyszał myśli Mii.
- Luke. Tyle Ci powinno wystarczyć- powiedział z opanowaniem. Sam był tu już dwa miesiące. Wiedział wszystko. Wiedział też, że nie może się z nikim zaprzyjaźnić. I tak wszystkich czeka śmierć. A on chciał żyć.
~ Sagiri
"Drzewa iglaste, delikatnie tańczyły na wietrze" - ten przecinek jest nie potrzebny;
OdpowiedzUsuń"Emocji w jej głowie było jednak za dużo. Informacje, które usłyszała nie znalazły miejsca w jej głowie." - jej głowie, jej głowie... za dużo tego;
"bezpieczne 4 ściany" - pisz liczby słownie;
"Nabierając niebywałej siły psychicznej oraz chęci przetrwania" - a skąd się wzięła ta siła? Nie za szybko naszła ją ta niebywała chęć i siła? Moim zdaniem trochę za szybko. W moim odczuciu teraz jest czas na ciekawość, strach, niepewność, a nie jakieś napady siły. Trochę to nie na miejscu moim zdaniem;)
Ale o wiele lepiej mi się czytało ten rozdział niż poprzednie, także jest ok! ;) Są postępy.
Pozdrawiam i zapraszam na nowy do siebie;)